- Co to- Zaraz sprawdzę - odpowiedział
„— Co to
— Zaraz sprawdzę — odpowiedział Karol. Siadł, narzucił kurtę, złapał za strzelbę, na
macał kilka zapasowych ładunków w kieszeni i otworzył drzwi. Spoglądał chwilę w ciemność, aż wzrok przywykł nieco, i wówczas ujrzał zwierzęta, konie i muły. Cała czwórka stała tuż przy budynku, z głowami skierowanymi w tę samą stronę. W swej nieruchomości wyglądały jak obraz nieco przysypany siwą mgiełką kurzu. To blask księżyca tak je wysrebrzył. Na widok człowieka opuściły podniesione łby. Oba muły, niezgrabnie podskakując, bo miały pęta założone na przednie nogi, odsunęły się w bok. Jeden począł szczypać rzadką trawę, drugi położył się na niej. Konie sterczały w miejscu jeszcze chwilę, a później poszły za przykładem mułów. Karol wrócił do izby.
— Co tam — odezwał się zaspany głos Samuela.
— Ktoś spłoszył konie — odparł. — Ubiorę się i zbadam okolicę.
Zdjął kurtę, założył wełnianą kamizelę, znowu wciągnął kurtę, do kieszeni wsypał dodatkową garść nabojów, poprawił buty i skierował się ku wejściu.
— A uważaj — rzucił za nim Samuel. — Może to niedźwiedź
Karol zagłębił się w półmrok. Trawa wydawała się czarna, przeciwległego zbocza góry nie było widać. Dostrzegł jeszcze cztery czarr plamy na ziemi — to zwierzęta pokładły się spać. Wywnioskował z tego, iż ktoś czy coś, co je zaniepokoiło, znalazło się obecnie poza zasięgiem ich węchu. Czy odeszło, czy krążyło nadal w bezpiecznej odległości A może wróci niespodziewanie Puma, czarny niedźwiedź czy tylko tchórzliwy kojot A jeśli człowiek Właśnie po to wyszedł.“(11)