na pierwszy statek płynący
„na pierwszy statek płynący do Holandii, a ci, którzy go tam wysyłali, byli zapewne przekonani, że przed młodym chłopcem, spadkobiercą starego domu kupieckiego, otwiera się kariera, której można mu jedynie zazdrościć.
Złudne to były nadzieje. Co prawda, chłopiec dopłynął szczęśliwie do Amsterdamu, a po czterech latach nauki ukończył kupiecką praktykę, lecz dalsze jego losy przestały budzić czyjąkolwiek zazdrość. Daniela nie interesował kupiecki fach. Odziedziczony po rodzicach majątek pozostawił beztrosko w rękach dalszej rodziny i wkrótce znalazł się bez środków do życia. Kochał jednak życie całą siłą swej młodości. Pasjonowały go przede wszystkim te przejawy życia, których nie rozumiał, zjawiska przy ^ rody, których nikt nie potrafił mu wytłumaczyć, procesy g fizyczne i chemiczne, których tajemnego mechanizmu nikt dotąd nie zgłębił. Był ciekaw prawd rządzących światem. Daremnie ostrzegano go „Ciekawość to pierwszy krok do piekła!" Fahrenheit odpowiadał „Ciekawość to pierwszy krok do wiedzy". Zbyt głęboko utkwiła mu w pamięci chwila, gdy nikt w całym Gdańsku nie potrafił mu powiedzieć, dlaczego umarli jego rodzice. Nieraz widział w starym porcie brodatych kapitanów wielkiej żeglugi, jak bezradnie rozkładali ręce przed wdowami swoich towarzyszy mówiąc „Utonęli, bo nie wiedzieli, że będzie sztorm". Nie mógł także zapomnieć widoku Gdańska owej strasznej zimy 1710 roku, kiedy miasto opanowała cholera. Tysiące ludzi trawionych śmiertelną gorączką umarło wtedy na jego oczach i nikt nie potrafił mu powiedzieć, dlaczego.“(13)