Panna Eckhart zapewne
„Panna Eckhart zapewne częściej zachodziłaby do działu pana Sissuma gdyby nie to, że z niewiadomych powodów kupowała do czterech par obuwia naraz. Zupełnie jakby się bala, że już nigdy nie znajdzie takiego fasonu, a może tylko po tp, żeby sobie zaoszczędzić fatygi. Po prostu nie wiedziała, jak zabrać się do pana Sissuma.
Ale i tak nic by im nie pomogło, nawet gdyby chcieli spróbować. Nie było sposobu, żeby spotkać się niechcący na nabożeństwie w kościele, ponieważ pan Sissum był z dziada pradziada prezbiterianinem, a panna Eckhart przynależała do jakiejś tajemniczej sekty o której przedtem tutaj nikt nie słyszał, o dziwnej nazwie luteranie. Nie mogła wybrać si z panem Sissumem do kina, ponieważ par. Sissum stale przebywał w kinie. Co wieczór, po zamknięciu sklepu, szedł bowiem do kina „Bijou" i grał akompaniament do filmów. Było to, zanim jeszcze kino „Bijou" mogło sobie sprawić pianino, a pan Sissum umiał grać na wiolonczeli. Nie mógł wszak odmówić tej przysługi panu Sydowi Sissumowi, który zakupił miejscową stajnię i przerobił ją na kino.
Panna Eckhart przychodziła zazwyczaj na zgromadzenia polityczne, odbywające się na terenie posiadłości Starków. Pan Sissum grał tam z przyjezdną orkiestrą. Można go było oglądać przez cały wieczór, jak siedzi wysoko na zbitej ze świeżych desek platformie, na wpół zasłonięty swoją wiolonczelą. Panna Eckhart, prawdziwy znawca muzyki, siedziała godzinami na wilgotnej trawie i przysłuchiwała się uważnie. Nikt nigdy nie widział tej pary w bardziej intymnej sytuacji. A jednak wiadomo było, że panna Eckhart kocha się w panu Sissumie. Skąd było wiadomo Po prostu było.“(7)
<<<< menologicznej patrz rozdz
| Paul Cezanne wydał >>>>